Zawiedzione nadzieje i niespełnione deklaracje


Otwarcie Centrum Informacji Europejskiej w Solecznikach, fot. tygodnik.lt
"Tygodnik Wileńszczyzny" 19-25.01.2012 (592)
Różnice w traktowaniu praw mniejszości narodowych na Litwie z przyjętymi w Unii Europejskiej standardami, zdominowały spotkanie ministra spraw zagranicznych Litwy Audroniusa Ažubalisa z solczanami, które odbyło się w ubiegły poniedziałek, 16 stycznia. Wizyta członka rządu odbyła się w ramach otwarcia Centrum Informacji Europejskiej w Solecznikach.
Solecznickie biuro stało się jedną z filii Centrum Informacji Europejskiej na Litwie, które działa już od jedenastu lat. Pierwsze biura powstały w centrach – rozwiązanych przed dwoma laty – powiatach. W roku ubiegłym, z inicjatywy litewskiego MSZ, przedstawicielstwo Centrum Informacji Europejskiej zostało otwarte w Wisagini, mieście zdominowanym przez mniejszość rosyjską. Po roku resort zagraniczny zwrócił też swoją uwagę na mniejszość polską, inicjując założenie europejskiego biura informacji w Solecznikach.

Inicjatywa została poparta przez władze samorządu solecznickiego, które udostępniły Centrum dwa gabinety w gmachu samorządu. Podczas ceremonii przecinania symbolicznej wstęgi zarówno minister Audronius Ažubalis, jak i mer rejonu solecznickiego Zdzisław Palewicz wyrazili nadzieję, że nowa instytucja będzie prowadziła aktywną działalność, rozpowszechniając informację o UE, pośrednicząc w realizacji projektów europejskich na rzecz mieszkańców ziemi solecznickiej.

Pomimo przyjemnego obowiązku, jakim było uroczyste otwarcie Europejskiego Centrum Informacji, delegacja rządowa, z ministrem resortu spraw zagranicznych na czele, w planie wizyty miała także udział w spotkaniu z solczanami pod tytułem "Możliwości oraz korzyść płynąca z członkostwa w Unii Europejskiej". Jak się później okazało, istnieje wielka różnica pomiędzy tym, jakie możliwości z członkostwa Litwy w UE widzą Soleczniki, a jakie, oficjalnie, Wilno. "Szczerze przyznam, że przyjechałem dzisiaj do Solecznik bardziej jako obywatel, a nie minister rządu. Jako obywatel, który chce lepiej poznać ten bliski i swojski zakątek Litwy i jego mieszkańców" - powiedział, witając uczestników solecznickiego spotkania minister Ažubalis.

W swoim przemówieniu gość ponowił powszechnie znaną informację o historycznym, kulturalnym, bogactwie Wileńszczyzny, jej wielonarodowym składzie i dzisiejszych problemach, przede wszystkim gospodarczych. Solczanie usłyszeli z ust ministra o wysiłkach rządu dotyczących rozwoju ekonomicznego regionu, o pracy MSZ-u na rzecz szybkiego uruchomienia przygranicznego ruchu z Białorusią, wysiłkach Litwy na arenie międzynarodowej w OBWE oraz UE.

No comment…

'W czasie prezesowania Litwy w OBWE przemierzyłem tysiące kilometrów, praktycznie nie rezydując w kraju. Teraz planuję to nadrobić i zamierzam jak najwięcej podróżować po kraju" - powiedział Ažubalis. Jak się okazało, wyniki przewodnictwa Litwy w OBWE i zasługi ministra w pokojowym rozwiązaniu, chociażby konfliktu pomiędzy Mołdawią a nieuznawaną przez świat Republiką Naddniestrzańską, wcale nie interesują solczan. Nawiasem mówiąc, jest tego powód. Żadnego postępu w zażegnaniu konfliktu mołdawskiego Litwa nie osiągnęła. Mołdawia nadal jest podzielona, a obywatele nieuznawanego naddniestrzańskiego mini państewka dokonali wyboru nowego prezydenta, który swoją pierwszą wizytę złożył nie w Wilnie, a w Moskwie.

Jednym słowem, jak mawiał Winston Churchil "no comment". Mer Zdzisław Palewicz, mówiąc o możliwościach i korzyściach płynących z członkostwa Litwy w UE, wspomniał o braku takowych dla mniejszości polskiej. Przypomniał nierozwiązane problemy prawne dotyczące używania języka polskiego w nazewnictwie ulic i miejscowości, pisowni nazwisk oraz godzącej w interesy szkół polskich ustawy o oświacie. Każdy z tych problemów jest bezpośrednio związany z obowiązującymi w Europie standardami dotyczącymi praw mniejszości narodowych. Niestety, europejskie standardy nie są standardami w naszym kraju.

Dyplomatycznie i mało obiecująco

Komentując, nagłośnione przez gospodarza spotkania, problemy A. Ažubalis przypominał słowa pierwszego polskiego premiera "Solidarności" Tadeusza Mazowieckiego, które wygłosił podczas swojego przemówienia w Sejmie RP w 1989 roku. "Profesor T. Mazowiecki wówczas wypowiedział się na temat komunistycznego okresu państwa polskiego - "przeszłość podkreślamy grubą linią". Uważam, że my również musimy oddzielić grubą kreską ocenę dziedzictwa i odpowiadać, tylko za to, co dokonaliśmy w ciągu 20 lat niepodległości Litwy" - stwierdził minister, którego zdaniem sytuacja mniejszości polskiej na Litwie jest najlepsza na świecie i wszystkie działania rządu skierowane są w celu jej polepszenia.

Solczanie nie dali wiary słowom gościa. "Każdy z nas doskonale sobie zdaję sprawę z tego, że bez języka zaginie każda wspólnota narodowa. Tymczasem Litwa przyjmuje ustawę o oświacie, która ogranicza w prawach język ojczysty w szkołach narodowościowych. Dlaczego?" - zapytała ministra Renata Cytacka z Forum Rodziców Uczniów Szkół Polskich na Litwie. "Jak mamy uczyć dzieci w klasach początkowych, skoro do dzisiaj nie mamy podręczników języka litewskiego dla klas 1-3?" - pytała z kolei Łucja Dudojć, nauczycielka klas początkowych w Gimnazjum im. J. Śniadeckiego w Solecznikach. "Kiedy wreszcie przestanie się karać mandatami za dwujęzyczne litewsko-polskie tablice uliczne?" - interesował się starosta gminy turgielskiej Wojciech Jurgielewicz.

Odpowiedzi ministra były dyplomatyczne i mało obiecujące. Zdaniem Ažubalisa, o użyciu polskiego języka w nazewnictwie należy rozmawiać, aczkolwiek, jak zaznaczył minister, "każdy naród, państwo broni własnego języka i alfabetu". Innymi słowy, rozmawiać możemy, ale z żadną literą nie ustąpimy. Z oświatą, w opinii ministra, dzieje się wszystko na korzyść uczniów szkół narodowościowych, którym "lepsza wiedza języka państwowego pozwoli zrobić kariery zawodowe". Co naprawdę zdziwiło Ažubalisa, to fakt, że w polskich szkołach brak podręczników do języka litewskiego dla klas 1-3. "Już w środę na posiedzeniu rządu poruszę ten problem" - obiecał solczanom.

Emocjonalne tło

W trakcie spotkania przedstawiciele Centrum Europejskiej Informacji na Litwie niemal bez przerwy próbowali przestawić spotkanie na tory problematyki międzynarodowej. Gołym okiem widać było, że bardziej na sercu leży taka tematyka również dyplomacie, który z myślą o przyszłym przewodnictwie Litwy w UE dał wysoką ocenę Polsce, przewodniczącej Unii przez ostatnie pół roku. O tym, jak będzie wyglądało przewodnictwo naszego kraju w UE na tle nierozwiązanych problemów mniejszości narodowych, ochłodzeniu relacji na linii Wilno-Warszawa, gość nie chciał polemizować.

Zresztą, jego zdaniem, stosunki Litwy i Polski są bardzo dobre, o czym świadczą wspólne działania na arenie międzynarodowej, chociaż w ostatnim czasie powstało pewne "emocjonalne tło". "Nie możemy zamykać się każdy w sobie. Należy rozmawiać i będziemy rozmawiać" - powiedział o stosunkach litewsko-polskich minister. Solczanie uzupełnili deklarację ministra jedną, lecz istotną uwagą, że poprzednie 20 lat rozmów nie rozwiązały żadnego problemu mniejszości polskiej na Litwie. "Czy przed nami kolejne dziesięciolecia zawiedzionych nadziei i niespełnionych deklaracji?" - zastanawiali się solczanie opuszczając spotkanie z szefem MSZ-u.

Komentarze

#1 Pobito za polski

Pobito za polski język
http://www.znadwilii.lt/aktualnosci/20120123/w-wilnie-pobito-16-lolatka-...
W Wilnie Pobito 16-lolatka, bo rozmawiał po polsku

16-toletni Daniel Cz., uczeń polskiego Gimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie w piątek został dotkliwie pobity, jak twierdzi, za to, że rozmawiał po polsku.

W poniedziałek II Komisariat Policji Wileńskiej poinformował PAP, że w sprawie pobicia Daniela wszczęto dochodzenie.

Policja na razie nie udziela informacji. Według mamy Daniela, do pobicia doszło na tle narodowościowym.

„Syn opowiadał, że po zakończeniu w piątek dyskoteki w Domu Polskim około 22.30, kilku chłopców czekało na zewnątrz, aż przyjadą rodzice i ich zabiorą. Obok przechodziła grupa, która usłyszawszy, że chłopcy rozmawiają po polsku, rzuciła hasło +przeki+ (obraźliwa określenia Polaków na Litwie) i zaatakowała. Syna skopano” – powiedziała PAP mama Daniela.

Jak twierdzi lekarz, chłopak miał dużo szczęścia, że przy tak dotkliwym pobiciu, nie zostało nic złamane.

Na razie polscy politycy a także pedagodzy unikają komentarzy, ale wszyscy przyznają, że ostatnio młodzież polska w Wilnie często unika używania języka polskiego w miejscach publicznych, m.in. w transporcie miejskim, by nie narażać się na obraźliwe repliki.
Inf.wł.

Sposób wyświetlania komentarzy

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.