Zamieszki w Egipcie nadal trwają


Fot. Katarzyna Kostygin/wilnoteka.lt
Około 10 tys. osób zebrało się rano na placu Tahrir w Kairze. Przygotowują się do kolejnych protestów przeciwko rządzącemu w Egipcie od ponad 30 lat prezydentowi Hosniemu Mubarakowi. Początek protestu jest zaplanowany po piątkowych modlitwach.

Wielu ludzi mówi, że chce umrzeć i poświęcić swoje życie wolności. W Islamie śmierć podczas wojny za wiarę i wolność kraju oznacza drogę do raju. Opozycja chce się najpierw modlić, a potem manifestować pod hasłem „Dzień odejścia”. Sam Hosni Mubarak powiedział, że jest gotów zrezygnować w każdej chwili, ale obawia się jeszcze większego chaosu w kraju. Na placu jest minister obrony marszałek Mohammed Husejn Tantali wraz z dowódcami armii. Wojskowi zapoznają się z sytuacją na placu.

Kair jest podzielony na dwa obozy – przeciwników i zwolenników H. Mubaraka, jednak małe turystyczne miasta jednogłośnie podtrzymują pozycję teraźniejszego prezydenta. Mieszkańcy Hurghady mówią, że nie chcą i boją się zmiany władzy, odpowiada im teraźniejszy system w kraju. W mieście odbywają się demonstracje zwolenników H. Mubaraka.

Administracja Baracka Obamy naciska na szybkie odejście ze stanowiska prezydenta Hosniego Mubaraka. Według "The New York Times" Biały Dom prowadzi rozmowy na ten temat z przedstawicielami władz w Kairze oraz z egipskim wojskiem. Przemianami mieliby kierować obecny wiceprezydent Egiptu Omar Suleiman, szef sił zbrojnych generał Sami Enan oraz minister obrony Field Marshal Mohamed Tantali. Również szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton apeluje o dialog, który może stać się kluczem do rozwiązania zaistniałej sytuacji. 

W starciach pomiędzy antyrządowymi demonstrantami i zwolennikami prezydenta Mubaraka od środy zginęło 13 ludzi, a setki zostały rannych. Wielu rannych było opatrywanych w prowizorycznych punktach medycznych na placu Tahrir.

Na podstawie: PAP, IAR, inf.wł.