Rząd chce zmniejszyć finansowanie kultury


Rzeźba nad wejściem do Litewskiego Narodowego Teatru Dramatycznego w Wilnie, fot. vilnius-tourism.lt
Planując budżet na przyszły rok, rząd uznał, że wydatki teatrów i sal koncertowych powinny zmniejszyć się o 15 procent. Dyrektorzy placówek kulturalnych są zaskoczeni i twierdzą, że znacznie utrudni to nie tylko bieżącą działalność instytucji kultury, lecz także zaplanowane remonty budynków, w których się mieszczą.






„Głównym wskaźnikiem uwagi, jaką państwo poświęca kulturze, jest przyznawane finansowanie. Teraz nasze budżety są zmniejszone o 15 procent, jednym (odbije się to – przyp. red.) na ogólnych wydatkach, nam – na programie inwestycyjnym” – podczas zeszłotygodniowego posiedzenia Komisji Kultury mówił dyrektor generalny Litewskiego Narodowego Teatru Dramatycznego w Wilnie Martynas Budraitis. Zdaniem dyrektora Narodowego Teatru Dramatycznego w Kownie Egidijusa Stancikasa taka redukcja znacznie pogorszy i tak już niepewną sytuację teatru.

Zdaniem dyrektorów instytucji kultury w przyszłym roku wydatków będzie jeszcze więcej z uwagi na prowadzone prace remontowe. W samym tylko Wilnie zamkniętych jest teraz aż pięć dużych scen i sal koncertowych. Podczas remontu zużywa się więcej energii elektrycznej, a jeśli chce się grać, trzeba opłacić także wynajem przestrzeni.

„Nie zważając na to, że przedstawiamy trzyletni plan strategiczny i udowadniamy, na co przeznaczymy te pieniądze, jak je wydamy, wszystko to nie jest brane pod uwagę, podaje się jakieś liczby, zaistniałe historycznie, a potem jeszcze się je obniża” – twierdzi M. Budraitis. W jego ocenie przyjęcie planu finansowania niższego o 15 procent spowoduje, że wileńskiemu Narodowemu Teatrowi Dramatycznemu zabraknie 242 tysięcy euro na dokończenie remontu budynku. Egidijus Stancikas szacuje z kolei, że dla kowieńskiego teatru będzie to strata rzędu 300 tysięcy euro, z powodu której ucierpią zarówno przedstawienia, jak i edukacja, a nawet konserwacja budynku.

„Według obecnych planów powinniśmy otworzyć (dużą scenę – przyp. red.) jesienią 2020 roku, zmniejszenie środków tę datę przesuwa. Wydaje się, że jeszcze dłużej nie będziemy mieli swojej sali i możliwości zarabiania” – wyjaśnił dyrektor Martynas Budraitis.

Jak mówi, obecne finansowanie z państwowego budżetu jest wystarczające, choć nie pokrywa 100 procent wydatków – środki z Państwowego Programu Inwestycyjnego przeznaczone są na działalność artystyczną. Na utrzymanie budynku, pokrycie części wydatków artystycznych oraz wynagrodzeń dla pracowników teatr przeznacza zarobione przez siebie środki. „W zeszłym roku mieliśmy własną salę, zarobiliśmy ponad milion euro ze sprzedaży biletów i z tego pokrywaliśmy (wydatki – przyp. red.). Te dochody przeznaczane są i na przedstawienia, i na aktorów gościnnych, a nawet pokrywamy z nich wynagrodzenia dla pracowników za okres półtora miesiąca. Czy to normalne?” – pyta retorycznie.

„To bardzo dużo pieniędzy – dodaje E. Stancikas. – Obecnie środki z budżetu idą tylko na wynagrodzenia dla pracowników”. W jego ocenie zmniejszenie finansowania spowoduje, że środków nie wystarczy nawet na utrzymanie budynku”. Przez 12 lat teatr był bowiem w remoncie, a w tym czasie jego konserwacją zajmował się wykonawca. Po zakończeniu rekonstrukcji i oddaniu budynku w zarząd teatru, środki na jego konserwację wciąż nie zostały przeznaczone.

„Sytuacja jest naprawdę zła. Przez dwa miesiące nie mogliśmy znaleźć pracowników sceny, wcześniej nie sprawiało to problemów, zawsze byli chętni do pracy w teatrze. Teraz dostajemy tylko przypadkowych ludzi z Giełdy Pracy, im zależy na fikcyjnym zatrudnieniu, żeby mogli dostać zasiłek. Ludziom nie opłaca się pracować za pensję wielkości zasiłku” – skarży się E. Stancikas. Jak dodaje, wynagrodzenie w teatrze waha się od minimalnej krajowej do 800 euro, które „dostają tylko gwiazdy”.

Wiceminister kultury Gintautė Žemaitytė podczas posiedzenia komisji potwierdziła, że w przyszłorocznym budżecie nie jest planowane znaczące zwiększenie wydatków w sektorze kultury. „Budżet nie jest jeszcze zatwierdzony, ale znacznych zmian nie planujemy. Rozdział finansów jest taki, jaki zaplanowano w rządzie i dodatkowych środków na wynagrodzenia dla wszystkich pracowników kultury nie ma” – powiedziała. Podkreśliła, że decyzja ta zależy nie od Ministerstwa Kultury, ale od ogólnej sytuacji i wspólnego budżetu państwa.

Jednocześnie przyznała, że zwiększa się napięcie w sferze kultury. „Widzimy, że z roku na rok napięcie wciąż się zwiększa, ponieważ ludzie sztuki albo przechodzą do sektora prywatnego, albo wyjeżdżają. To jest wspólna decyzja państwowa, na co można przeznaczyć więcej pieniędzy” – podkreśliła.

Jednocześnie przewodniczący sejmowej Komisji Kultury Ramūnas Karbauskis zapewniał, że w przyszłym roku wszyscy pracownicy powinni odczuć wzrost wynagrodzeń wynikający z reformy podatkowej. Podczas posiedzenia komisji przypomniał również obietnicę Ministerstwa Kultury, że od przyszłego roku wynagrodzenia wszystkich pracowników kultury wzrosną o 19 euro. Część samorządów zobowiązała się także wesprzeć finansowo pracowników swoich instytucji kultury.

Ministerstwo Finansów szacuje, że wydatki na instytucje kultury w przyszłorocznym budżecie zostaną pomniejszone o 6 milionów euro. Decyzja, czy tak się stanie, ma zapaść w tym tygodniu.

Na podstawie: bns.lt, 15min.lt, lrt.lt