Poniedziałki z Radiem


Franciszek Walicki, fot. T. Tomaszewski
7 stycznia w poniedziałkowym cyklu wileńskich wspomnień zostanie nadana pierwsza część rozmowy z dziennikarzem muzycznym, działaczem kulturalnym, prekursorem polskiego big-beatu i rocka, autorem tekstów piosenek, Franciszkiem Walickim, który opowie między innymi o słuchaniu zespołu jazzowego Lowki Iligowskiego w wileńskiej kawiarni na Mickiewicza, boksowaniu z Leopoldem Tyrmandem na Łosiówce i felietonach Tyrmanda w "Prawdzie Komsomolskiej".
Franciszek Walicki urodził się w 1921 r. w Łodzi jako jedyne dziecko inżyniera geodety Franciszka Walickiego i jego żony Felicji, pochodzących z Wilna uciekinierów wojennych. Do Wilna wrócił z rodzicami w 1922 r. Rodzina Walickich posiadała m.in. dom na rogu ul. Montwiłłowskiej i Pańskiej na Łukiszkach oraz dworek na Łosiówce (obecnie filia Muzeum Ofiar Ludobójstwa w Tuskulanach). Franciszek junior uczęszczał do przedszkola z językiem francuskim i do Gimnazjum OO. Jezuitów. Od 1935 r. przez trzy lata przebywał w elitarnym liceum w Rydzynie k. Leszna, po ukończeniu którego został przyjęty do Państwowej Szkoły Morskiej w Gdyni. Jesienią 1938 r. wypłynął w rejs dookoła świata na statku "Dar Pomorza" pod dowództwem legendarnego kpt. Karola Olgierda Borchardta. W pierwszych miesiącach wojny znalazł się w Wilnie, gdzie m.in. zetknął się z Leopoldem Tyrmandem...

Wiem tylko jedno: wiem, że mam szalik. Dostałem go czternaście lat temu od Franka Walickiego; ten szalik był częścią ekwipunku elewa Szkoły Morskiej i Franek otrzymał dwa takie szaliki, gdy ruszał w ostatni rejs "Darem Pomorza" przed wojną. Jeden dał mnie. Jest to granatowy, długi szal z dwoma nebieskimi paskami, typowy wojskowo-morski szczegół garderoby. Kocham ten szal, był on ze mną od tego czasu wszędzie, w podróżach i więzieniach, na morzu i w górach. Jest mi w nim bardzo dobrze i świetnie się w nim zawsze czuję. Jest strasznie mój, jak paznokcie i włosy. Przeciera się trochę, to prawda, ale cerowany i prany przetrwa ze mną na pewno nadchodzące pięćdziesiąt lat. Wierzę w jego moc talizmanu, przynosi mi zawsze szczęście, szczęście trudne i niebanalne, ale dobre. Za nic bym się z nim nie rozstał, chyba gdyby mi go gwałtem zabrano, a i wtedy potrafiłbym stoczyć o niego walkę na śmierć i życie...

(Leopold Tyrmand, "Dziennik 1954")  

Początek audycji: 15.30 (LRT Klasika, 105,1 FM lub na www.lrt.lt)

Autor audycji: Tadeusz Tomaszewski
Data: 
07.01.2013 - 15:30 - 16:00