Politycy: szkoły Wschodniej Litwy mają być traktowane inaczej


Dyskusje o szkołach polskich nadal trwają
Wschodnia Litwa jest specyficznym regionem, w którym powinny być stosowane specjalna edukacja, finansowanie i programy rozwoju - oznajmił we wtorek poseł na Sejm, konserwator Gintaras Songaila, w czasie pobytu w Solecznikach razem z Komitetem Sejmu Oświaty, Nauki i Kultury.
"Dla Wschodniej Litwy jest potrzebny inny program - tak finansowania, tak i rozwoju. W 1992 r. taki program istniał, ale od 2000 r. wygasł, więc trzeba znów powrócić do tego. Ekonomiczne, społeczne i edukacyjne wyzwania we Wschodniej Litwie zasługują na szczególną uwagę" - powiedział dziennikarzom we wtorek Songaila.  

Zdanie Songaily popiera i mer rejonu Solecznickiego - Zdzisław Palewicz - podkreślając, że dzieci w tym rejonie uczą się w trzech językach - litewskim, polskim i rosyjskim. "Oczywiście, że placówki oświatowe rejonu Solecznickiego nie mogą być traktowane według tych samych kryteriów jak pozostałe szkoły Litwy" - powiedział.  

Według mera, po pierwsze trzeba by było zezwolić w szkołach tego rejonu na zakładanie klas z mniejszą liczbą uczniów niż obecnie przewidują ustawy Litwy. Dla kilku mniejszych szkół rejonu istnieje ryzyko utraty statusu szkoły średniej. Zagrożenie to jest szczególnie aktualne dla litewskiej szkoły w Dziewieniszkach "Poranek" i dla dziesięcioklasistów polskiej szkoły im. Adama Mickiewicza. 

Jak informują dyrektorzy tych szkół, prawdopodobnie 1 września nie uda się skomplektować jedenastych klas, gdyż mają one liczyć przynajmniej piętnastu uczniów, a na przykład w szkole "Poranek" jest tylko czternastu dziesięcioklasistów. Najbliższa szkoła średnia znajduje się w odległości około 30 km, ale niektórzy uczniowie zmuszeni byliby dojeżdżać do szkoły ponad 40 km.

Jednocześnie placówki te dzielą się tym samym autobusem szkolnym. Według wicedyrektora szkoły "Poranek" - Reginy Barsulienė - pozostawienie w Dziewieniszkach tylko głównych szkół spowodowałoby zbyt kosztowny dojazd do oddalonych placówek, a opcja pobytu w akademiku Solecznickim też nie jest dla nich najlepsza. 

  "Zostawcie te klasy, nie trzeba ich sztucznie burzyć. Musimy skończyć tą politykę liczb” - powiedziała poseł na Sejm Marija Aušrinė Pavilionienė, zwracając się pośrednio do wiceministra Edukacji i Nauki - Vaidasa Bacysa. 

"System edukacji musi być zorganizowany tak, aby tworzył równe warunki dla wszystkich dzieci w sięganiu edukacji wysokiej jakości, a także warunki dla mniejszości narodowych zachowania tożsamości narodowej i kulturowej" – powiedział Valentinas Stundys, przewodniczący Komitetu Sejmu Oświaty, Nauki i Kultury. Podkreślił on, że system edukacji ma pomóc przedstawicielom mniejszości narodowych integrować się ze społeczeństwem litewskim. „Jeżeli tworzymy jakieś enklawy, robimy czasami sztuczne oddzielenia, w taki sposób zachęcamy społeczeństwo do dezintegracji i te terytoria ponoszą straty kulturowe” - mówił. 

„Nie musimy politykować, musimy myśleć o korzyści dla dziecka i rodziny. Jeżeli dziecko nie otrzymuje jakowościowego wykształcenia, to znaczy, nie będzie mogło konkurować z innymi abiturientami o miejsce na uczelniach wyższych” - powiedział Valentinas Stundys.

Politycy postawili zarzuty pod adresem samorządów Wschodniej Litwy - rzekomo nie zapewniają one równych warunków kształcenia uczniom polskim i litewskim. "Nie jest tajemnicą, że są naciski, aby mieć więcej dzieci w szkołach polskich niż litewskich" – sugerował zagrożenie G. Songaila.