Opowieści z dawnego Wilna (8) – kaplica św. Teresy przy ulicy Świronek


Kaplica pw. św. Teresy na fotografii z 1931 roku
Było ciepłe, czwartkowe przedpołudnie we wrześniu 1931 roku, kiedy rodzina Franciszka Walickiego z olbrzymim wzruszeniem uczestniczyła w poświęceniu prywatnej kaplicy wzniesionej na własnej posesji. Uroczystość odbywała się bez większego rozgłosu. Oprócz kręgu najbliższych osób zaproszonych zostało jeszcze tylko kilku duchownych. Kaplica poświęcona została pod wezwaniem św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Patronka, czyli zakonnica Marie Françoise Thérèse Martin, zmarła w 1897 roku, a kanonizowana była w 1925 roku. Kapliczka Walickich była pierwszym obiektem sakralnym konsekrowanym pod jej zakonnym imieniem na Ziemiach Wschodnich II RP. Zanim jednak więcej szczegółów na temat kapliczki, opowieść przybliży czytelnikom nieco faktów z życia czterech pokoleń Walickich w Wilnie, o ich posiadłości przy ulicy Świronek, a także o Derewnictwie i Tuskulanum.

Dom przy ulicy Węglowej

Do Wilna trafili najpierw Daniel Walicki i jego syn Jan, potomkowie ziemian z Biesiad koło Mińska[1]. Daniel zatrudnił się w zarządzie Kolei Poleskich, gdzie był rewizorem. Jan podjął natomiast pracę w Wileńskim Banku Ziemskim (od 1894 roku był tam archiwariuszem). Jan był już żonaty z Heleną z Chrzczonowiczów i mieli dzieci – córkę Janinę oraz synów: Franciszka i Fortunata. Mieszkali w wynajmowanych mieszkaniach, zmieniając je co pewien czas. Jednym z ich pierwszych adresów był Zaułek Gazowy, później mieszkali przy ulicy Tambowskiej (późniejsza Wiwulskiego), wreszcie przy Wielkiej Pohulance.

Jan skorzystał wreszcie z okazji, aby mieć swój własny dom. Stało się to wówczas, gdy z inicjatywy Józefa Montwiłła w Wilnie rozpoczęto budowę pierwszej z kilku kolonii mieszkaniowych. Domy kupić w niej mogli pracownicy banku na preferencyjnych zasadach. Kolonia powstawała w latach 1896-1899 na parceli zakupionej przez bank. Zlokalizowana była między ulicami: Ugliczeską, Kaukaską i Makariewską (w polskich czasach odpowiednio: Węglową, Słowackiego i Makową, a obecnie: Šaltinių, Mindaugo i Aguonų). Kilka domów, które tam zbudowano zaprojektował architekt Władysław Stypułkowski. Jan Walicki kupił dom przy Węglowej 21 (ob. Šaltinių g. 10).


Dom Walickich przy ulicy Węglowej

Syn Jana i Heleny – Franciszek Walicki – urodził się 17 września 1874 roku jeszcze w Biesiadach. W Wilnie ukończył szkołę realną i wyjechał do Petersburga, gdzie uczył się w szkole geometrów i taksatorów, a następnie (od 1895 r.) podjął studia miernicze na Wydziale Inżynierii Politechniki Lwowskiej. Jeszcze jako student wykonywał na zlecenie pomiary hydrograficzne – w tym jako członek komisji, która badała roboty hydrotechniczne w Styrii, Chorwacji, Krainie, Tyrolu i na wybrzeżach Adriatyku. Egzamin inżynierski z wynikiem bardzo dobrym zdał w lipcu 1899 roku.

Powrócił do Wilna i wkrótce zatrudniony został w Komisji Szacunkowej Magistratu. Ze względu na wysokie kwalifikacje został niebawem kierownikiem Wydziału Pomiarów miasta Wilna. Walicki w okresie kiedy jeszcze nie stosowano techniki zdjęć lotniczych zaprojektował m.in. lokalną sieć triangulacyjną dla Wielkiego Wilna oraz sieć niwelacyjną, kierując jej obliczaniem i wyrównaniem. Dokumentacja sieci triangulacyjnej Wilna uznana została za najlepszą pracę tego typu w ówczesnym Cesarstwie Rosyjskim. Na bazie otrzymanych danych Franciszek Walicki sporządził pierwszą, dokładną mapę Wilna w skali 1:250, był też współautorem planu regulacji Wilna. Założył rodzinę, poślubiając znacznie od siebie młodszą Felicję Kunicką.

Dom przy ulicy Montwiłłowskiej

Franciszek Walicki przystąpił jako udziałowiec do Towarzystwa Urządzeń Mieszkań, które realizowało budowę kolonii mieszkaniowej na Łukiszkach (1911-1913). Powstawała znów z inicjatywy J. Montwiłła, ale realizowana była już po jego śmierci. Walicki kupił dom narożny, który miał adres: Arzamaska 26 (w okresie międzywojennym: Montwiłłowska 18/róg Pańskiej, a obecnie: J. Tumo-Vaižganto g. 8/Kražių g. 27). Wraz żoną zamieszkali tam w 1913 roku.

W 1918 roku przenieśli się czasowo do Łodzi, gdzie Walicki objął obowiązki naczelnika Oddziału Pomiarów Miasta[2]. W sierpniu 1922 roku wrócili do Wilna wraz z synem Franciszkiem Janem – juniorem, który urodził się w Łodzi w 1921 roku. Mierniczy podkreślał, iż mimo ciekawej pracy nie czuł się w przemysłowym mieście dobrze. Na Wilią senior ponownie objął posadę kierownika Wydziału Pomiarów. W 1926 roku uzyskał uprawnienia mierniczego przysięgłego. Od tej pory oprócz etatu, pracował jednocześnie na własny rachunek wykonując dziesiątki planów nieruchomości prywatnych w Wilnie i innych miejscowościach województwa. Dzięki kolejnym obliczeniom poprawił opracowany wcześniej popularny plan Wilna, który był powielany wielokrotnie m.in. jako załącznik do przewodników. Sporządził też pięknie wydany, kolorowy plan uzdrowiskowych Druskienik.

Franciszek Walickich przez szereg lat obejmował w czynszowe posiadanie place należące do Magistratu w Wilnie (miał taki np. na Zwierzyńcu i przy ulicy Nowogródzkiej). W 1928 roku kupił natomiast od miasta dużą parcelę nad brzegiem Wilii położoną na obszarze dzielnicy Derewnictwo, którą wilnianie nazywali Łosiówką. Nabywając tę piękną posesję, Waliccy rozpoczęli nowy etap życia, a my za chwilę przeniesiemy się w czasie w tamten rejon Wilna.


Dom Franciszka Walickiego w Kolonii Montwiłłowskiej na Łukiszkach (na górnej fotografii pierwszy z prawej strony)

Derewnictwo vel Łosiówka i Tuskulany 

Nieco faktów z historii tego obszaru...... Derewnictwo było niegdyś zarządem służb zajmujących się dozorem nad drzewami oraz lasami królewskimi i otoczone terenami myśliwskimi[3]. Z czasem nazwa ta obejmowała szerzej „ekonomię królewską", a dokładniej pomocnicze gospodarstwo zamku wileńskiego. W jej ramach funkcjonowały m.in.: stawy rybne, woskownictwo, młyny, cegielnie i inne rzemiosła. Na obszarze derewnictwa znajdowały się place do składowania drewna budowlanego i opałowego oraz wszelkie warsztaty obróbki drewna, a także inne budynki gospodarcze. Urząd derewniczego wileńskiego w ciągu swego istnienia piastowało szereg osób, w tym przedstawiciele znamienitych rodów ze szlachty litewskiej: Wołowiczów, Rudaminów, Paców, Horainów, Tyzenhauzów. Zdarzało się, iż derewniczym była osoba będąca jednocześnie horodniczym. Po 1785 roku urząd zlikwidowano i derewnictwem zarządzał starosta Józef Urbanowicz. Dobra oddane mu zostały w 50-letnią emfiteuzę. W 1812 roku wydzierżawił je księdzu Walentemu Znamirowskiemu, a sam niedługo później zmarł (1819).

Derewnictwo wileńskie obejmowało duży obszar ograniczony od południa Wilią, „gościńcem Werkowskim” od północy i przecięte było drogą do wioski Derewnickiej, czyli Ponaryszek. Ziemia na obszarze Derewnictwa przestawała być jednolitym obszarem i oddawana była mniejszymi kawałkami w dzierżawę lub sprzedawana. Dzierżwcami i kupcami byli pracujący tam robotnicy różnych profesji (rybacy, strycharze, rolnicy). Zasiedziali tam i budowali swoje małe domki.

Największe zmiany zachodziły w zachodniej części. Zlokalizowany był tam żydowski kirkut, cmentarz parafii świętorafalskiej z kapliczką i kościół wzniesiony przez karmelitów bosych. Była to niewielka świątynia pod wezwaniem św. Teresy, zwana kościołem na Rybakach. Ucierpiał on znacznie podczas wylewu Wilii w 1837 roku, a w 1844 został ostatecznie rozebrany. Na przełomie XVIII i XIX wieku dawne Derewnictwo stało się carskim majątkiem rządowym. Powstała tam "górna" część cytadeli z otaczającymi ją koszarami, a place wojskowe ciągnęły się na północ i zyskały nazwę Wojennego Pola. Spore parcele nadal trafiały w ręce prywatne i od ich właścicieli do powszechnego obiegu wchodziły potoczne nazwy np. Pióromont.

Tuż nad Wilią, vis a vis antokolskiego kościoła pw. Piotra i Pawła znajdowała się wydzielona posiadłość należąca niegdyś do karmelitów bosych, a później kanoników laterańskich. Według niektórych źródeł to oni w drugiej połowie XVIII wieku nadali jej nazwę Tusculanum (Tuskulany)[4]. Był tam jeden z folwarków, który przejęty został następnie przez rząd, aby trafić wreszcie w prywatne ręce. Letnią rezydencję miał tam generał-gubernator wileński Aleksander Rimski-Korsakow, który urządził ją dużym nakładem. Na jego zlecenie Karol Podczaszyński w 1825 roku, w miejscu starego drewnianego dworu wzniósł murowany pałac. Otoczony był wspaniałym ogrodem tarasowym ze stawami i alejami. Na wyposażenie pałacu składały się bogate dekoracje, meble i ozdobne przedmioty, obrazy, wspaniała biblioteka. Kolejnym właścicielem Tuskulan był: Rudolf Pisanka – wileński, powiatowy marszałek szlachty – który kontynuował upiększanie posiadłości. Późniejsi, zmieniający się właściciele to: żona radcy pałacu gubernatorskiego Elżbieta Rogowska, Dobrosława z hr. Olizarów Kramerowa (żona sowietnika, hrabiego Mikołaja Kramera), Julia Szafranowicz, wreszcie po 1905 roku posiadłość należała do rodziny Melentiew.

Tuskulany zostały w pewnym okresie oddzielone ceglanym murem od sąsiadującego z nim folwarku Derewnictwo. Na jego terenie znajdowało się kilka budynków: dom zarządcy, mała cegielnia, spichlerz czyli świren (świronek), szopy, stajnia, wozownia. Jeszcze na początku XVIII wieku był tam także „pływający młyn” umieszczony na platformie, działający dopóki duży staw nie wysechł. Otoczenie Tuskulan i Derewnictwa aż do II wojny światowej miało charakter wiejski, mimo iż od 1829 roku ziemia ta znajdowała się w granicach miasta. Pola uprawne, łąki i pasące się bydło były normalnym obrazem tamtych okolic, co pięknie oddał między innymi fotograf Józef Czechowicz.


Tuskulany na fotografii Józefa Czechowicza z 1873 roku. Z prawej strony za drzewami widoczny kościół pw. Piotra i Pawła na Antokolu

Aleksander Łosiew i familia

Podpułkownik żandarmerii Aleksander Łosiew wsławił się kierowaniem komisją śledczą, która w Wilnie w 1864 roku rozpracowywała sprawę tzw. organizacji Petersburskiej w ramach tłumienia Powstania Styczniowego. Prowadzone przez niego przesłuchania kończyły się przyznawaniem do prawdziwej i wymuszonej winy, wreszcie procesami i surowymi wyrokami na jakie skazane zostało wielu ludzi.

Kazimierz Chodynicki tak określił tego „murawiowskiego” oprawcę: „Należał do najprzebieglejszych ludzi. Pod ujmującą powierzchownością kryla się natura chciwa i przewrotna, dręcząca swe ofiary z wyrafinowanym okrucieństwem. Ze swej działalności w komisjach śledczych ciągnął olbrzymie korzyści, pobierając bardzo wysoką gażę, za zarobione w ten sposób pieniądze kupił sobie folwark pod Wilnem, który do dzisiejszego dnia nosi nazwę Łosiówki, od jego imienia”[5]. Wśród „nagród” jakie Łosiew zbierał za swoją służbę, był awans do stopnia generała-porucznika. Pomocnikami Łosiewa w okresie rozpracowywania konspiratorów byli oficerowie: Mikołaj Gogiel i Mikołaj Jugan.

Sporo mówiło się o wysokim wynagrodzeniu w formie specjalnych premii, o jakie dopominał się Łosiew, gdy kończył kolejne etapy śledztwa. Wejście w posiadanie sporych gruntów nad Wilią było dla niego o tyle kłopotliwe, iż nie miało postaci mierzonej srebrem i złotem gotówki. Oficjalnie posiadłość oznaczona była jako Wileńskoje Dzierewniczestwo (gm. rzeszańska, pow. wileński). Mniejszy obszar (niegdyś Folwark Derewnictwo) zyskał miano „Dacza Łosiewa”. Od zachodu prowadziła do niego piaszczysta droga zwana Pióromontem, a od wschodniej strony graniczyła z majątkiem Tuskulany, który pod koniec XIX wieku nazywany był „Daczą Kramera”.


Dacze: Łosiewa i Kramera na planie Wilna z 1898 roku

Niedługo po zajęciu majątku Łosiew rozpoczął sprzedawanie małych działek „wykrawanych” z obszaru leżącego na północ i zachód od folwarku. Dość powszchnie było wiadomo, iż wśród chętnych nabycia kawałka gruntu preferował np. staroobrzędowców. Dalszą sprzedażą zajmowała się jego rodzina. W 1903 roku władze carskie uznały, że niektóre przedmieścia Wilna mają już charakter miejski wobec czego zezwolił na osiedlanie się tam również ludności żydowskiej. Dotyczyło to także Łosiówki, stąd wśród nowych mieszkańców było kilku Żydów, którzy również kupili tam działki.

Generał Aleksander Łosiew „wyszedł ze służby” w 1884 roku, a rok później zmarł. Olbrzymia posiadłość „Łosiówka” już wcześniej przepisana była na jego żonę Marię i córki: Lidię (primo voto Roklicką, II voto Meksmontanową), Olgę (po mężu Walterową), Marię (po mężu baronową Ber-Edwalen). Właścicielami pewnych części posiadłości byli także: Aleksander Mikołajewicz Jugan wraz z żoną Ludmiłą. Wszyscy ci spadkobiercy co rusz wzbogacali się z tytułu sprzedaży kolejnych działek. Jeszcze przed wybuchem wielkiej wojny w 1914 roku, Olga Walterowa z powodu choroby umieszczona została w zakładzie dla umysłowo chorych w Nowej Wilejce. Przed wejściem Niemców w 1915 roku, wszyscy opuścili Wilno, a później rozproszyli się „po świecie”.

Powojenna regulacja

Proces regulacji posesji miejskich w Wilnie rozpoczął się już w 1919 roku, jeszcze w czasach Litwy Środkowej i trwał przez szereg następnych lat. Skomplikowane procedury hipoteczne wymagały czasu i nie zawsze przebiegały łatwo, gdyż nie wszyscy zachowali dokumenty własnościowe z czasów carskich. Regulacja administracyjna obejmowała także zmiany nazw dzielnic i ulic, co uwzględniane było w nowych zapisach. Dużej dzielnicy (przedmieścia) w północnej części miasta przywrócono nazwę Derewnictwo. Jej granice ciągnęły się na północ aż do ulic Nadleśnej (obecnie: Žygio g. i Minties g.),za którą była dzielnica wojskowa - Plac Broni (dawne Wojenne Pole). Nazwy Tuskulanum, Łosiówka czy Rybaki używane były potocznie, ale stanowiły określone, dobrze znane mieszkańcom części dzielnicy.

Duży odsetek regulowanych hipotek stanowił zbiór oznaczony jako „mienie opuszczone”. Zgodnie z przepisami było ono w czasowym zarządzie miasta. Właściciele, którzy w latach wojny wyjechali (głównie do Rosji) wzywani byli poprzez urzędowe ogłoszenia do stawienia się w celu potwierdzenia dokumentów, a sprawa wiązała się wszak z podatkami od nieruchomości. W 1922 roku poszukiwani byli w ten sposób również spadkobiercy generała Łosiewa, jako właściciele dużych terenów wchodzących w obszar Derewnictwa. Po pewnym czasie do władz zgłosił się Aleksy Kajzer, plenipotent Lidii Minakowej, ujawniając jako miejsce jej przebywania Jugosławię. Minakowa (dawniej Meksmontanowa) rozpoczęła w tym samym mniej więcej czasie urzędowe starania o uznanie za zaginionych (zmarłych) członków jej rodziny, jednak z zaznaczeniem, iż uwzględnione będą prawa ich spadkobierców. Wynikiem tych działań był fakt, że stała się ważnym dysponentem gruntów. Przez szereg następnych lat sprzedawała działki za pośrednictwem plenipotenta (A. Kajzer a następnie Milan D. Szewicz)[6]

W 1925 roku ogłoszony został plan regulacji Derewnictwa, czym z urzędu zajmował się mierniczy Franciszek Walicki. Jednym z wcześniejszych działań władz miejskich (zapoczątkowane jeszcze w czasch niemieckiej okupacji) - było nadanie nazw uliczkom znajdującym się w interesującym nas obszarze. Miały one historyczne odniesienia. Ulica Wójtowska, będąca po części wschodnim przedłużeniem ulicy Pióromont, kojarzona była z kierunkiem prowadzącym do wioski Ponaryszki. Krótka uliczka kończąca się na styku folwarków Tuskulanum i Derewnictwo, nazwana została ulicą Pisanki na cześć wspominanego już powiatowego marszałka szlachty. Kierujące się na południe w stronę Wilii uliczki: to Świronek i Zaułek Oboźny (łącząca ulice Pióromont i Oboźną). Doszły do tego wreszcie nazwy współcześniej: uliczka Błękitnych Harcerzy (gdyż prowadziła do harcerskiej przystani wioślarskiej drużyny „Błękitna Jedynka Żeglarska”) i poprzeczna uliczka Ogniwo stykająca się ze Świronkiem.

Kiedy nowe uliczki powstawały w ramach regulacji miasto przejmowało fragmenty gruntów od właścicieli kilku posesji. Większość prac mierniczych prowadzonych na terenie Derewnictwa prowadzona była przez Walickiego w 1927 roku. Rok wcześniej po „pertraktacjach prowadzonych przez Magistrat o nowym rozplanowaniu ulic”, Lidia Minakowa poprzez plenipotenta wyraziła zgodę na odstępowanie koniecznych części swojej ziemi (łącznie ponad 1,6 hektara). Wreszcie w formie darowizny przekazała miastu część należącego do niej terenu wchodzącego dawniej w skład Derewnictwa vel Łosiówki. Zaznaczała, że ma być tam zbudowana szkoła oraz wytyczony plac na rynek chłopski. Darowizna być może była formą „podzięki” za bezkonfliktową działalność związaną z częstą sprzedażą działek. Warto podkreślić, że dla ówczesnych władz administracyjnych prawa własności prywatnej były bardzo istotne, nawet jeśli nadawane czy nabywane były w czasach zaborów.

Świronek Walickich

W 1928 roku inżynier Walicki kupił od Lidii Minakowej liczącą ok. 3 hektarów posiadłość obejmującą dawny folwark Derewnictwo[7]. Zgodnie ze swoim planem po zagospodarowaniu parku i ogrodu stworzył tam letnią rezydencję rodzinną. Dom na „Łosiówce” był w złym stanie i wymagał gruntownego remontu. Został przebudowany i zaopatrzony w nowy dach, okna i drewnianą werandę oraz taras we wschodniej części. Doprowadzona została woda i elektryczność. Pięknie położony i odnowiony tonął w zieleni i miał kameralny charakter. Nazywany był „białą willą”, a częściej „białym dworkiem”.


Inżynier mierniczy Franciszek Walicki


Posesja Walickich oraz sąsiadujące z nią Tuskulanum na planie z 1935 roku

W 1934 roku posiadłość utrwalona została na jednym z obrazów Juozasa Kamarauskasa. Waliccy przeprowadzali się tam z domu przy ulicy Montwiłłowskiej każdego roku wczesną wiosną. Dużo pracy wymagało urządzenie ogrodu, ale efekt był imponujący. Skomponowany został tarasowo z kwietnikami, klombem oraz stawem i zejściem w kierunku Wilii po zaprojektowanych specjalnie schodach. Na skraju ich posesji był jeszcze dom mieszkalny (Świronek 1a, który zajmowały dwie rodziny), a dom Walickich miał adres Świronek 1.


Posesja Walickich (obraz Juozasa Kamarauskasa 1934)

Kapliczka

Matka Franciszka Walickiego, Helena z domu Chrzczonowicz, zmarła w grudniu 1929 roku. Pochowana została w rodzinnej mogile przy mężu na cmentarzu Piotra i Pawła na Antokolu. W następnym roku inżynier postanowił na skraju posesji zbudować kapliczkę dla uczczenia pamięci swoich rodziców. Wykonał projekt, konsultując go względem artystycznym z rzeźbiarzem wileńskim Piotrem Hermanowiczem (Petras Hermanovičius). Artysta zaprojektował wnętrze z ołtarzem[8] oraz niewielkimi dekoracyjnymi rzeźbami (putta). Kaplica o harmonijnych proporcjach w stylu klasycznym wznoszona była z żelbetonu. Dwuspadzisty dach pokryty dachówką wsparty był od frontu na dwóch masywnych kolumnach. Na szczycie kaplicy była sygnaturka z dzwonem.

Budowa prowadzona była powoli, a w 1931 roku zaszły różne okoliczności, które opóźniały wykończenie kaplicy. Pod koniec kwietnia Wilno nawiedziła powódź, a wysokie wody Wilii wyrządziły znaczne szkody posesjom położonym nad brzegiem. Posiadłość Walickich dzięki temu, że znajdowała się wyżej, prawie nie ucierpiała.




Powódz w 1931 roku na fotografiach Edmunda i Bolesławy Zdanowskich.
Posesja Walickich widoczna po drugiej stronie Wilii. Na dolnych kadrze po prawej stronie widoczna kaplica będąca jeszcze w budowie.

Franciszek Walicki junior

Syn inżyniera Franciszek Walicki junior był w tym czasie uczniem Gimnazjum Jezuitów, do którego uczęszczał w latach 1930-1935. Był fatalnym uczniem i jak sam przyznawał po latach, był najgorszy w klasie, rozbrykany i niepotrafiący podporządkować się reżimowi szkoły jezuickiej. Naturalne, że było to źródłem zmartwień jego statecznych i szanowanych rodziców. Nie było wyników w nauce, uczeń był na bakier z dyscypliną, pojawiały się więc wnioski o relegowanie niesfornego chłopca. Była to dla kierownictwa skomplikowana sytuacja, bowiem ojciec zaprojektował i dofinansował szkole budowę placu sportowego (z kortem tenisowym). Obiekt powstał po prawej stronie Zaułka Kazimierzowskiego, vis a vis gimnazjum (plac sportowy jest tam nadal). Otwarcie placu wraz z poświęceniem odbyło się w 1930 roku, kiedy syn zaczynał naukę.


Kadr z uroczystości poświęcenia i otwarcia placu sportowego z kortem tenisowym w 1930 roku (Zaułek Kazimierzowski)

Niesforny Franciszek, dziesięcioletni uczeń pierwszej klasy, wykazał się niezwykłym czynem akurat w 1931 roku. Pewnego dnia na początku sierpnia szedł ścieżką wzdłuż brzegu Wilii. Wracał z wakacyjnej porcji codziennych ćwiczeń na rzecznym basenie szkolnym, gdzie z namiętnością doskonalił się w sztuce pływania. Woda już wtedy stawała się jego drugim żywiołem i wiedzą o tym ci, którzy znają nieco biografię Franciszka Walickiego juniora (zna ją doskonale np. Wiesław Wilczkowiak, jego wieloletni przyjaciel). Owe umiłowanie wody (dosłownie „wielkiej wody”) – zaprowadziło później Walickiego juniora do żeglugi morskiej. Tymczasem młody gimnazjalista, idąc do domu na Łosiówce, czuł jeszcze doskonale rozgrzane mięśnie po przepłynięciu kilkudziesięciu długości basenu. W pewnym momencie usłyszał spoza wysokiej trawy i krzaków, przeraźliwy krzyk dobiegający od strony niespokojnie płynącej Willi. Nastąpił moment szybkiej orientacji i Franciszek skoczył do wody, podpłynął kilka metrów i po chwili wprawnym ruchem chwycił za włosy tonącą dziewczynkę. Była to siedmioletnia Helenka Cieńska, która tonęła po spadnięciu z tratwy. Nie umiała pływać, nieuchronnie pogrążała się w nurtach rzeki. Kiedy trzymając ją, młody Walicki dopłynął do brzegu, dopiero być może wówczas dotarło do niego, na jak wielkie niebezpieczeństwo sam się narażał, aby uratować Helenkę. Bohaterski czyn gimnazjalisty był szeroko komentowany w ówczesnym Wilnie.

6 sierpnia 1931 roku zmarła Janina Walicka (siostra inżyniera Franciszka), którą również pochowano ją w rodzinnym grobowcu na cmentarzu Piotra i Pawła.

Poświęcenie kaplicy

W ciągu ostatnim letnich miesięcy 1931 roku trwały prace wykończeniowe. Na ścianie ołtarzowej umieszczony został olejny portret św. Teresy, który namalował artysta malarz Marian Kulesza. Zwieńczeniem zdobnictwa wnętrza był jeszcze piękny sześciokątny żyrandol.

Za zgodą arcybiskupa wileńskiego Romualda Jałbrzykowskiego wykonczonę kaplicę możan było poświęcić. Uroczysty akt odbył się w dniu 17 września 1931 roku. Poświęcenia dokonał ks. dziekan Jan Adamowicz, dziekan w archidiecezji wileńskiej. W ceremonii uczestniczyło niewielkie grono osób. Oprócz najbliższej rodziny[9] i krewnych fundatora, byli jeszcze księża: Bogusław Mączka (dyrektor Gimnazjum Jezuitów), Maksymilian Piechocki (ekonom Gimnazjum Jezuitów), Tadeusz Zawadzki (proboszcz kościoła Św. Piotra i Pawła) i Paweł Bekisz (prefekt kościoła Św. Rafała).




U góry pamiątkowa fotografia wykonana podczas uroczystości poświęcenia kaplicy.
Na dole rodzina Walickich przed kaplicą.

Kaplica zgodnie z wolą właściciela służyła nie tylko rodzinie, lecz także okolicznym mieszkańcom, którzy w niedziele mogli uczestniczyć z nabożeństwach odprawianych przez księży z kościoła pw. św. Rafała.



Bezinteresowna działalność Franciszka Walickiego dla Wilna trwała przez cały czas do wybuchu wojny. W kwietniu 1937 roku kupił on od spadkobierców Barbary Puszkinowej blisko 10 hektarów ziemi w dzielnicy Markucie w pobliżu Kolonii Kolejowej. Ziemię przekazał następnie bezpłatnie miastu z zaznaczeniem, iż ma tam powstać osiedle małych domów jednorodzinnych dla niezamożnych rzemieślników.

Wojna i dalsze dzieje posiadłości

Podczas okupacji niemieckiej (1941-1944) Franciszek Walicki miał jeszcze nieliczne zlecenia, ale rodzina utrzymywała się głównie z uprawy warzyw i kwiatów, które hodowała na swojej posiadłości. Po zajęciu Wilna przez wojska sowieckie w 1944 r. był szykanowany przez NKWD. W grudniu wraz z żoną trafił do aresztu śledczego na Łukiszkach, a następnie został zmuszony do ewakuowania się transportem kolejowym do Łodzi.

Opuszczona willa zajęta została przez służby sowieckiego aparatu bezpieczeństwa NKWD (MGB-KGB). Mieszkali tam oficerowie z rodzinami i nie przeszkadzało im, że tuż obok, na terenie dawnego Tuskulanum, wykonywano wyroki śmierci i grzebane były dziesiątki ofiar terroru. Posesja była ogrodzona wysokim ogrodzeniem i pilnie strzeżona. Kilka lat po wojnie dom został wyremontowany i urządzono w nim przedszkole letnie dla pracowników KGB oraz obóz dla pionierów.

Obecnie obszar byłego Derewnictwa (Łosiówki i Tuskulanum) obejmuje dzielnica Žirmūnai (po polsku Żyrmuny). Zabudowywana była w całości zgodnie z socjalistycznymi założeniami planistycznymi. Nazwę dzielnicy wybrano nieprzypadkowo – Żyrmuny to miejscowość leżąca na północ od Lidy (teren Białorusi) zamieszkana w większości przez Litwinów. Jeszcze mały i może istotny związek z miejscem które opisałem to fakt, iż w Żyrmunach w 1790 roku urodził się architekt Karol Podczaszyński, twórca pałacu w Tuskulanum.



Kaplica po wojnie była dewastowana wiele razy. Gruntownie odrestaurowana została w latach 2005-2008 (autorka projektu renowacji architekt Asta Meškauskienė). Ten mały, lecz charakterystyczny obiekt historii miasta wciąż narażony jest jednak na akty wandalizmu. Po współczesnym zagospodarowaniu terenu, obecnie sąsiaduje z kortami tenisowymi.


 

[1] Ich przodkowie (Arkady Walicki) posiadali niegdyś m.in. majątek Ukropowicze (powiat borysowski). Majątek był wystawiony do sprzedaży w 1825 roku.

[2]  W tym samym roku, 11 maja zmarł Jan Walicki, którego pochowano na cmentarzu Piotra i Pawła na Antokolu.

[3]
Późniejsza nazwa takiego zarządu odnosiła się do leśnictwa i ogółu urzędników pilnujących tzw. prowentu od drzewa, które „płytami” spławiano rzeką Wilią.

[4] Nazwę tę nadano wzorując się osiedlami obywateli starożytnego Rzymu, którzy w pięknie położonych miejscach leżących poza miastami budowali swoje wille. Wiele z nich było miejscowości Tusculum pod Rzymem, gdzie wille zwane były tusculana. Najbardziej znane stało Tusculanum należące Cycerona, gdyż opisane zostało w literaturze co spopularyzowało tę nazwę.

[5] Otrzymanie majątku wykrojonego z dawnego Derewnictwa, stanowiło rodzaj „wypłaty długoterminowej”.

[6] Duży obszar wokół folwarku Derewnictwo zapisany był nadal na Olgę Walter i do czasu urzędowego uznania jej za zmarłą nie można było dysponować jej własnością.

[7] W centrum był dom myśliwski należący dawniej do Aleksandra Łosiewa zbudowany w 1866 roku, wzniesiony na fundamentach domu zarządcy folwarku.

[8] W ołtarzu umieszczona została puszka z dokumentem erekcyjnym o treści: „W poniedziałek, 28.7.1930 r., rozpoczęła się budowa kaplicy pw. św. Teresy. Ku pamięci najdroższych rodziców Jana, syna Daniela i Heleny, córki Wincentego Chrzczonowicza, Walicki”.

[9] Między innymi brat Franciszka - Fortunat Walicki, który mieszkał w domu rodziców przy ulicy Węglowej 21. Był długoletnim pracownikiem Wydziału Kasowo-Rachunkowego wileńskiej Izby Skarbowej.