Nadawcy publiczni z Łotwy i Estonii solidaryzują się z LRT


Fot. wilnoteka.lt
Szefowie łotewskiej i estońskiej publicznych stacji nadawczych zwrócili się do członków parlamentu litewskiego z prośbą o poszanowanie niezależności Litewskiego Radia i Telewizji, ostatnio zagrożonego przez niektóre inicjatywy polityczne. Pismo w tej sprawie podpisali szef Telewizji Łotewskiej, prezes zarządu Ivars Belte oraz dyrektor generalny estońskiego nadawcy publicznego Erik Roose.



„Nadawcy publiczni wszystkich trzech krajów bałtyckich odegrali ważną rolę w walce o wolność słowa i wolność w ogóle, tworząc demokrację w naszych krajach. Państwa bałtyckie jak żadne inne dobrze wiedzą, co oznacza «państwowe radio i telewizja» i nie wyobrażają sobie, aby państwowe nadawanie w naszym regionie ponownie stało się rzeczywistością” – podkreślili szefowie publicznych stacji nadawczych Łotwy i Estonii.

We wnioskach parlamentarnej komisji ds. zbadania działalności gospodarczej LRT dostrzegają oni próby przekształcenia sposobu zarządzania nadawcą tak, aby przypominał on przedsiębiorstwo państwowe. Jak piszą w liście do litewskich parlamentarzystów, dobra praktyka europejska pokazuje, że nadawcy publiczni nie mogą być utożsamiani z firmami zarządzanymi przez państwo.

Niepokój obydwu nadawców z Łotwy i Estonii wzbudzają propozycje sejmowej komisji zmniejszenia kompetencji Rady LRT, skrócenia kadencji jej członków i zmian w sposobie ich wybierania tak, aby zbiegały się one z cyklem kadencyjnym władz państwa. Zdaniem Ivarsa Beltego i Erika Roosego niebezpieczeństwo stwarzają również propozycje powołania drugiego organu zarządzającego litewskim nadawcą – Zarządu LRT, którego członków mianowaliby politycy sprawujący w danym czasie rządy, a także zwiększenie uprawnień w zakresie kontroli dla szefa komisji LRT i Inspektora Etyki Dziennikarskiej, którzy byliby odpowiedzialni przed sejmem.

„Zgadzamy się, że od nadawcy publicznego muszą być wymagane przejrzystość i odpowiedzialność społeczna. Ale próby uczynienia LRT zależną od politycznych wpływów nie mogą być tolerowane – nie mają bowiem nic wspólnego z demokracją, otwartością, przejrzystością i – wolnością słowa” – tymi słowami kończą swój list do członków sejmu szefowie bałtyckich nadawców publicznych.

Solidarność z LRT wyraziło także Łotewskie Stowarzyszenie Dziennikarzy, które ujawniło zaniepokojenie próbami upolitycznienia działalności litewskiego nadawcy. „Próby złamania niezależności mediów, upolityczniania ich działalności stanowią zagrożenie dla wolności słowa i demokracji” – w liście skierowanym do szefowej LRT Moniki Garbačiauskaitė-Budrienė napisała szefowa łotewskiej organizacji Ivonna Plaude.

„Wzywamy Sejm Litwy do rozpoczęcia szerokiej debaty publicznej z udziałem przedstawicieli społeczeństwa i dziennikarzy – posłuży to dobru nowoczesnego, niezależnego i efektywnego nadawcy publicznego” – napisała I. Plaude.

Kilka dni temu o interwencję w sprawie prób przejęcia kontroli nad LRT przez polityków zwrócił się do Biura OBWE ds. Wolności Mediów i Europejskiej Federacji Dziennikarzy prezes Litewskiego Związku Dziennikarzy Dainius Radzevičius. „Sejmowej komisji, moim i kolegów zdaniem, nie chodzi o to, by pomóc LRT rozstrzygnąć problemy, lecz o to, by przejąć zarządzanie i przekształcić ją w bardziej czy mniej upolitycznioną, zależną od władzy instytucję” – napisał.

Na podstawie: lrt.lt