Litwa nie przeniesie ambasady do Jerozolimy


Fot. Reuters/Scanpix/BNS
Litwa nie rozważa możliwości przeniesienia swojej ambasady z Tel Awiwu do Jerozolimy, twierdzi minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius. Litewski MSZ podał, że Litwa nadal postrzega Jerozolimę jako przyszłą stolicę zarówno Izraela, jak i Palestyny.






„Już wcześniej podawaliśmy swoje argumenty. Postrzegamy Jerozolimę jako przyszłą stolicę dwóch państw. Ogólnie rzecz biorąc, wszystko ma być wynikiem negocjacji, widzimy bowiem, że kwestia ta jest bardzo wrażliwa. Również wcześniej mówiliśmy, że jednostronne decyzje mogą jeszcze bardziej pogorszyć ogólną sytuację i klimat negocjacji. To, jak widzimy, teraz się dzieje” – powiedział minister.

Po tym, gdy 14 maja br. Stany Zjednoczone przeniosły swoją ambasadę w Izraelu z Tel Awiwu do Jerozolimy niektórzy litewscy politycy zaproponowali, by Litwa zachowała się w sposób analogiczny. Propozycję taką złożyli opozycyjni konserwatyści.

Minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius powiedział, że Litwa nie rozważa możliwości przeniesienia swojej ambasady z Tel Awiwu do Jerozolimy.  

Podkreślił, że absolutna większość państw Unii Europejskiej jest zdania, że w kwestii Izraela i Palestyny należałoby wrócić do negocjacji i w taki właśnie sposób szukać dróg wyjścia z zaistniałego kryzysu oraz rozwiązań problemu.

Przeniesienie amerykańskiej ambasady z Tel Awiwu do Jerozolimy wywołało masowe protesty w Strefie Gazy. Siły izraelskie podczas zamieszek zastrzeliły około 60 Palestyńczyków.

Jak twierdzi minister L. Linkevičius, o ostatnie zamieszki nie wolno oskarżać wyłącznie Izrael. Fakt, że giną ludzie i jest tyle ofiar, przyciągnął jednak uwagę świata i raz jeszcze wysunął kwestię użycia siły. „Oczywiście Izrael ma prawo do obrony swego terytorium. Podkreślaliśmy to niejednokrotnie. Wszyscy jednak twierdzą, że siła powinna być używana adekwatnie” – zaznaczył.

Odnosząc się do stosunków i współpracy Litwy z Palestyną, minister L. Linkevičius zapewnił, że nasz kraj stara się uwzględnić interesy zarówno Izraela, jak też Palestyny i pragnie, by przyczyniło się to do dialogu.

„Polityka wygląda następująco – Palestyny, jako państwa, nie uznajemy. Mamy tam swoje biuro. Nie jest to ambasada. Reprezentacja jednak jest – w Ramalli pracuje przedstawiciel. Prawdę mówiąc, Palestyna doskonale to rozumie. Chciałaby otworzyć podobne biuro w Wilnie i niejednokrotnie o tym mówił. Dialog trwa. Gdy odwiedzamy Izrael, zazwyczaj zawsze odwiedzamy również Ramallę, spotykamy się z kierownictwem Palestyńczyków. Stale apelujemy do wszystkich o rozpoczęcie bezpośrednich negocjacji. Dotychczas ich nie było, chociaż zarówno jedna, jak i druga strona niby deklarują gotowość do ich rozpoczęcia. Nasze stanowisko się nie zmieniło. Uważam, że jest ono oparte na prawie międzynarodowym i rzeczywistej sytuacji, która jest obecnie w regionie” – wyjaśnił litewski minister.  

Na podstawie: bns.lt, lzinios.lt