Linas Linkevičius zaprzecza, że Polska nie chce Dalii Grybauskaitė zamiast Donalda Tuska


Szef Rady Europejskiej Donald Tusk i prezydent Litwa Dalia Grybauskaitė, fot. BNS
Polska nie chce Dalii Grybauskaitė na wysokich stanowiskach UE – dowiedziała się nieoficjalnie „Rzeczpospolita”. Litewski minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius mówi, że stwierdzenie gazety nie jest zgodne z prawdą. W Brukseli trwają zakulisowe rozmowy w sprawie obsadzenia najwyższych stanowisk w UE.
 
 

 

Donald Tusk na szczycie UE 20–21 czerwca ma przedstawić pięć nazwisk osób proponowanych na stanowiska przewodniczących Komisji Europejskiej, Rady Europejskiej, Parlamentu Europejskiego, wysokiego przedstawiciela UE ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa oraz prezesa Europejskiego Banku Centralnego.

Prezydent Litwy Dalia Grybauskaitė, która za nieco ponad miesiąc kończy swoje urzędowanie, jest na liście kandydatów na szefa Rady Europejskiej, czyli następcę Donalda Tuska.

– Spełnia wszystkie kryteria, jest od ośmiu lat członkiem Rady Europejskiej, byłym komisarzem, do tego kobietą, i to z Europy Środkowo-Wschodniej. Gdyby była kandydatką całego regionu, raczej by tę funkcję dostała – powiedział nieoficjalnie „Rzeczpospolitej” unijny dyplomata. Inny polityk dodał, że D. Grybauskaitė to indywidualistka i że jej kandydatura nie budzi wielkiego entuzjazmu swoich kolegów. Może byliby gotowi ją zaakceptować jako kandydatkę regionu, ale na razie takiej propozycji nie ma.

 – Nikt jej nie proponuje. A Grupa Wyszehradzka, którą w tej sprawie sondował Tusk, jest przeciwna – w rozmowie z „Rzeczpospolitą” powiedział nieoficjalnie zachodni dyplomata.

Stwierdzenie „Rzeczpospolitej” dotyczące tego, że prezydent Dalia Grybauskaitė nie ma poparcia Polski jako kandydatka na wysokie stanowiska w UE, według szefa litewskiej dyplomacji Linasa Linkevičiusa, nie jest zgodne z prawdą.

„Po pierwsze – nic o tym nie słyszałem, po drugie – uważam, że to nieprawda” – w rozmowie z dziennikarzami powiedział minister Linas Linkevičius.

Nieoficjalnie mówi się, że w nowym składzie musi być ktoś z Europy Środkowo-Wschodniej. Niemniej uważa się, że kandydaci, którzy zbyt wcześnie się pojawią, mają małe szanse. Tyle, że kandydatów nie ma aż tak wielu.

Na szczycie UE 28 maja wspomniał o tym Donald Tusk: „Nie mówmy jeszcze teraz o nazwiskach, nie skreślajmy ich, bo kto nam zostanie?” – miał powiedzieć przewodniczący Rady Europejskiej.

Na podstawie: rp.pl, lrytas.lt