Harcerze z ZHPnL po raz pierwszy na zlocie w Rumszyszkach


Fot. wilnoteka.lt
„Czujemy wielką odpowiedzialność i sądzę, że na razie dobrze nam idzie” – mówi Łukasz Mikielewicz, komendant 13-osobowej delegacji Związku Harcerstwa Polskiego na Litwie, która bierze udział w trwającym właśnie zlocie skautowym „Pokolenie ognisk” (lit. Laužų karta). Dla polskich harcerzy jest to pierwsza oficjalna obecność na międzynarodowej, największej tego typu imprezie na Litwie, która odbywa się w Rumszyszkach.


Zlot został zorganizowany, aby uczcić setną rocznicę niepodległości Litwy oraz zbiegające się z nim stulecie powstania skautingu. Nie jest to pierwsza edycja tego wydarzenia, bowiem odbywa się ono cyklicznie co 5 lat jako zlot narodów – biorą w nim udział skauci nie tylko z Litwy. W tym roku do Rumszyszek przyjechało 3300 skautów z 23 krajów.

Dla Związku Harcerstwa Polskiego na Litwie jest to pierwszy udział w zlocie. I, jak się okazuje, bardzo potrzebny, bowiem nawet sami litewscy skauci nie mają świadomości, jak duża jest to organizacja. „Gdy mówimy, że jest nas 600, oni pytają: to gdzie jesteście? Nie każdy zdawał sobie sprawę, że my jesteśmy naprawdę poważną, wpływową organizacją skautową na Litwie. I teraz zaczynają nas odbierać jako równego, ważnego gracza” – mówi komendant delegacji ZHPnL Łukasz Mikielewicz.

Polscy harcerze z Litwy mają świadomość, że nie mogą działać w oderwaniu od tego, co dzieje się w litewskich organizacjach skautowych. Ich udział w zlocie jest więc całkowicie świadomą decyzją. „To nie jest przypadek, a konkretna decyzja. Zdajemy sobie sprawę, że trzeba (wychodzić do innych skautów – przyp. red.), bo zamknięta organizacja zaczyna – nie bójmy się tego słowa – gnić. (…) Musimy się otwierać. Nie musimy się zmieniać, możemy być tacy, jak jesteśmy, ale musimy iść do skautów litewskich, bo oni bardzo chcą wychodzić do nas, naprawdę. Zainteresowanie jest ogromne” – przekonuje druh Mikielewicz.

Delegacja ZHPnL nie jest duża, liczy 13 osób: 10 uczestników, dwóch wolontariuszy i jednego kierownika grupy. Niemniej, jak mówi Łukasz Mikielewicz, nawet ta mała grupa jest zauważalna na 600-osobowych apelach podobozu. On sam np. zawsze melduje się w dwóch językach – najpierw po polsku: „Czuwaj, druhu komendancie” i dopiero potem po litewsku.

„Zauważam, że zawsze po apelu jakiś mały zuszek do nas przybiegnie i spyta: «Jak to jest, że wy mówicie po polsku?». Ja to odbieram jako bardzo dobry krok, bo dla wielu tych dzieci z Litwy i z całego świata to jest pierwszy raz, kiedy spotykają Polaka z Litwy. Dowiadują się, że w ogóle istnieje coś takiego jak Polacy z Litwy i my mamy naprawdę ważną misję takiego reklamowania, promowania tej polskości na Litwie” – opowiada komendand delgacji ZHPnL.

Polscy harcerze z Litwy mają świadomość odpowiedzialności, jaka spoczywa na nich w związku z obecnością na międzynarodowym zlocie. Jeszcze przed wyjazdem spotkali się, aby porozmawiać o tym, że jadą reprezentować nie tylko swoją organizację, lecz także społeczność polską z Litwy. „Dlatego czujemy wielką odpowiedzialność i sądzę, że na razie dobrze nam idzie” – mówi z uśmiechem Łukasz Mikielewicz.

Zlot „Pokolenie ognisk” rozpoczął się 14 lipca i potrwa do niedzieli, 22 lipca. Jego formuła znacznie różni się od tradycyjnych obozów harcerskich, na których istotną rolę pełni zdobywanie kolejnych sprawności. Tutaj można jedynie powalczyć o Nagrodę Przyjaźni. Aby ją otrzymać, należy nauczyć się czterech określonych słów w 23 językach krajów, z których przybyli skauci. To sprzyja integracji i zawieraniu międzynarodowych znajomości, bowiem słowa można poznać nie dzięki internetowi, ale rozmowie z drugim człowiekiem.

Uczestnicy zlotu podzieleni są ponadto na 4 kategorie wiekowe, a w ramach nich – na kilkunastoosobowe grupy. Każdy ma możliwość wzięcia udziału w najróżniejszych aktywnościach: od czysto fizycznych, takich jak bitwy na wodzie czy pokonywanie tras z przeszkodami, przez zajęcia rzemieślnicze po dyskusje o wartościach skautowych. Jak twierdzą harcerze, każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.  

W czwartek, 19 lipca, skautów odwiedziła prezydent Dalia Grybauskaitė. Nie tylko zwróciła uwagę na zbieżność setnych rocznic niepodległości Litwy i powstania skautingu, lecz także przypomniała o Westfalskiej Nagrodzie Pokoju, którą Litwa otrzymała w tym tygodniu. Prezydent wręczyła skautom państwową flagę i życzyła, aby „szeregi skautów rozrastały się, a ich działalność rozpalała jak najwięcej młodych ludzi”.

Na zlocie niestety zabrakło harcerzy z Polski. Być może pozytywny wizerunek, o jaki zatroszczyli się polscy harcerze z Litwy oraz zainteresowanie ze strony litewskich skautów, o którym wspominał Łukasz Mikielewicz, zachęci sąsiadów do udziału w kolejnym międzynarodowym zlocie na Litwie oraz ściślejszej współpracy z rodakami z Litwy.



Zdjęcia: Jan Wierbiel
Montaż: Jan Volenski