Drapieżna pasja Sławomira Tabero


Sławomir Tabero, fot. wilnoteka.lt/Waldemar Dowejko
Sowa zazwyczaj kojarzona jest z mądrością, siłą umysłu. Atena, grecka bogini mądrości była najczęściej przedstawiana właśnie z sową na ramieniu. Przez narody słowiańskie sowa jako nocny drapieżnik postrzegana była jako istota z pogranicza dwóch światów, a jej pojawienie odbierano jako wróżbę, zazwyczaj złą. Sławomir Tabero, który od ponad 20 lat zajmuje się hodowlą sów, twierdzi, że wszystkie te dawne wierzenia mają wytłumaczenie, a uszatki, puszczyki, włochatki to po prostu urocze ptaki, których nie da się nie lubić.

„Odkąd pamiętam, zawsze w domu były jakieś ptaki: kanarki, szczygły, mokolągwy. Pierwsza sowa trafiła do mnie około 20 lat temu – potrącił ją samochód. Zauroczyła mnie i od tego czasu zacząłem hodować sowy, było ich coraz więcej, różne gatunki” – mówi Sławomir Tabero.

Co w tych sowach było szczególnego, że tak zauroczyły Sławomira Tabero? „Po pierwsze, wygląd: sowa jest piękna, miękka jak maskotka, jej pióra są jak puch. Poza tym to spokojne ptaki, nie tak jak np. hałaśliwe papugi. Sowy słychać tylko podczas godów – wtedy to samiczka i samiec mogą sobie nawzajem pośpiewać” – tłumaczy Sławomir. W swoim gospodarstwie ma też jastrzębie i sokoła, ale to właśnie sowy – nocne drapieżniki, bezszelestne, o mięciutkim upierzeniu są jego ulubieńcami.

Od dzieciństwa miał wielką ciekawość – jeśli jakiś ptak go zainteresował, chciał się o nim wszystkiego dowiedzieć: 
gdzie zamieszkuje, czym się odżywia, jaki ma głos. Musiałem go przestudiować od A do Z, a najlepszy sposób, żeby go poznać to kontakt z ptakiem” – mówi. Obecnie jego ptasia ferma liczy 14 sów, parę jastrzębi i sokoła, ale latem ptaków było o wiele więcej, bo były też młode, które podhodowane trafiły do nowych domów w Polsce, Słowacji, Czechach. Na razie Sławomir jest jedynym na Litwie hodowcą sów, choć dalej na Zachód: w Polsce, Czechach chów tych ptaków jest bardzo rozpowszechniony.


Sławomir Tabero, fot. Waldemar Dowejko

Na świecie występują 244 gatunki sów, w Europie – tylko 13. Sławomir ma 6, w tym tylko dwa występujące na Litwie. Zamierza więc nabyć kolejne. „Zawsze bardziej interesowały mnie sowy z Północy, jak na przykład sowa mszarna, która występuje wszędzie tam, gdzie jest zimno i gdzie są wielkie lasy. Na Litwie jest spora populacja sowy uszatki, puszczyka zwyczajnego – to dwa najbardziej rozpowszechnione gatunki. Poza tym w naszych lasach można spotkać puchacza, sowę włochatkę. Niektóre gatunki spędzają u nas czas tylko w czasie migracji, niektóre przylatują na czas lęgów, np. sowa błotna, a w zimie – sowa jarzębata, a nawet sowa śnieżna bywa widywana
 – o swoich ulubionych ptakach Sławomir opowiada z dużym zaangażowaniem.

Z myślą o swoich pierzastych podopiecznych Słamomir Tabero nabył działkę w Rudominie. Każdy ptak ma własny wolier, w trakcie budowy są kolejne, bo hodowca ma zamiar rozszerzać swoją fermę. 

Sowy to ptaki drapieżne – roślinna kuchnia nie dla nich. Specjalnie dla swoich podopiecznych Sławomir sprowadza więc z dużej fermy hodowlanej w Kłajpedzie mrożone myszy. Sowy ze smakiem wcinają też jednodniowe kurczaki.

Nie wystarczy jednak po prostu dać jeść, ptakom trzeba poświęcać dużo czasu. Żeby sowa była łagodna jak kotek, trzeba ją zaraz po wykluciu zabrać i samemu wykarmić. Dorosłe trzeba brać na rękę, chodzić z nimi, głaskać, karmić z ręki, żeby kontakt był bliski i częsty” – tłumaczy hodowca. Jak wygląda jego dzień? Latem, kiedy są małe, musi wstać kilka razy w ciągu nocy, żeby je nakarmić. Jesienią, kiedy młodych już nie ma, ptaki wystarczy nakarmić raz lub dwa w ciągu dnia, a poza tym trzeba po prostu spędzać z nimi czas.



Przez wiele lat hodowla ptaków drapieżnych była dla Sławomira pasją, ale z czasem stała się sposobem na życie i zarobek. Dzielnie wspiera go w tym żona Marzena. Ostatnio do gospodarstwa Taberów często przyjeżdżają wycieczki szkolne, przedszkolaki, rodziny z dziećmi. Uczniowie szkoły muzycznej sprawili gospodarzom prawdziwą niespodziankę, bo w ramach podziękowań za pokaz wystąpili z krótkim koncertem, podczas którego brzmiały utwory o sowach„Sowom się podobało?” – pytam. „Na sowach nie zrobiło to wrażenia, ale nam bardzo się koncert podobał” – śmieje się Sławomir.

Ptaki Sławomira Tabero występują w sesjach zdjęciowych, a ostatnio jego puszczyk mszarny zagrał w estońskim filmie, którego akcja toczy się podczas Świąt Bożego Narodzenia. Właściciel z niecierpliwością czeka na premierę. 

Sławomir i Marzena kolekcjonują wszystko, co związane z ulubionymi ptakami: różne gadżety, bibeloty. Marzena częstuje ekipę Wilnoteki herbatą w kubeczkach, na których są 
– jakżeby inaczej – sowy, oczywiście. 


Sławomir i Marzena Taberowie, fot. Waldemar Dowejko

To jak z tą sową jest, czy to mądry ptak? „Sowa rzeczywiście wygląda na mądrego ptaka. Proszę spojrzeć, jakie ma oczy. Jest mądrzejsza niż gołąb czy kura, choćby dlatego, że w warunkach naturalnych musi sama upolować dla siebie pożywienie” – Sławomir zaznacza jednak, że związanych z nią mitów jest więcej, a wszystkie dawne wierzenia można wytłumaczyć. Otóż w legendach, bajkach sowa występuje jako symbol śmierci, gdyż często ją spotykano na cmentarzach: „A to dlatego, że niektóre odmiany malutkich sówek odżywiają się owadami. Na cmentarzach wokół palących się świec krąży dużo owadów, sówki przylatują więc na cmentarz, żeby łapać te owady. Z kolei z wysychających wianków wysypują się ziarenka, które są pokarmem dla polnych myszy, więc sowy polują na cmentarzach na myszy” – żadnej mistyki, proza życia...



Zdjęcia: Edwin Wasiukiewicz, Paweł Dąbrowski
Montaż: Aleksandra Konina