Białoruś: zawracani migranci to potencjalni terroryści


Fot. msn.com
Zawracani na Białoruś migranci to potencjalni terroryści i ekstremiści, za którymi stoją zachodnie służby specjalne – oświadczył w niedzielę wieczorem, 26 września, w telewizji państwowej białoruski wiceminister spraw wewnętrznych Mikałaj Karpiankou.






Urzędnik przekonuje, że w Europie Zachodniej są „zbierani i członkowie Państwa Islamskiego, i ci, którzy siedzieli tam w aresztach, w celu destabilizacji sytuacji na Białorusi”. Według niego stoją za tym „służby specjalne”.

Mikałaj Karpiankou wskazał również, że białoruskim pogranicznikom pomagają podległe mu wojska wewnętrzne, żeby „nie dopuścić do prowokacji, których mogą się dopuścić, powiedzmy, służby zachodnie z naszego terytorium wobec Litwy, Łotwy, Polski”. Jego zdaniem mogłoby bowiem dojść do „wielopiętrowych kombinacji”.

Karpiankou powiedział jednak, że „Bóg jest z Białorusinami”, a białoruscy funkcjonariusze „dzielą się z migrantami swoim jedzeniem i przynoszą im drewno na opał”.

Od wiosny liczba nielegalnych migrantów, którzy trafiają do państw UE z terytorium Białorusi gwałtownie wzrosła. Według UE jest to efekt celowych działań białoruskich władz, które ułatwiają migrantom z Iraku i innych krajów przyjazd na Białoruś, a następnie przechodzenie przez granicę w miejscach, gdzie jest to niedozwolone.

Tymczasem szef Rady Bezpieczeństwa Białorusi Alaksandr Wolfowicz przekonuje, że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy białoruska straż graniczna nie wpuściła na Białoruś 8,5 tys. osób, które miały być wydalone z Polski i Litwy. Powtórzył też oficjalną wersję Mińska, że to nie białoruskie władze organizują migrację z Bliskiego Wschodu na Zachód. Jego zdaniem, to jest wina „kolektywnego Zachodu”, który usuwał, bądź próbował usuwać, „niezgodną z konstytucją drogą” liderów takich państw, jak Libia, Irak, Iran, czy Syria i w ten sposób doprowadził do destabilizacji. 

Nielegalnych migrantów można tymczasem zobaczyć na ulicach białoruskich miast. Jak donosi portal belsat.eu, w piątek, 24 września, wieczorem w Mińsku kilkuosobowe grupy, głównie mężczyzn, gromadziły się m.in. w centrum miasta, skąd potem zabierano te osoby taksówkami lub mikrobusami.

Na podstawie: belsat.eu, Nawiny, PAP