51 mln osób zmuszonych do ucieczki we własnym kraju


Fot. pixabay.com
Z okazji obchodzonego dzisiaj 106. Światowego Dnia Migranta i Uchodźcy akcja pomocy biskupów niemieckich „Misereor” zaapelowała, aby nie zapominać o cierpieniach tych, którzy są zmuszeni do ucieczki we własnym kraju. Przypomniano, że do końca 2019 r. prawie 51 mln osób zostało przesiedlonych we własnym kraju.



Według danych Międzynarodowego Centrum Dokumentowania Przesiedleń Wewnętrznych (IDMC) pod koniec 2019 r. prawie 51 mln osób zostało przesiedlonych we własnym kraju.

Oprócz obszarów objętych wojną i kryzysem w Syrii, Jemenie, Iraku, Libii, Afganistanie i Wenezueli, szczególnie duża liczba przesiedleńców wewnętrznych znajduje się w Demokratycznej Republice Konga, Kolumbii, Kamerunie, Nigerii i Sudanie.

Hasłem tegorocznego Światowego Dnia Migranta i Uchodźcy są słowa: „Jak Jezus Chrystus, zmuszeni do ucieczki”.

Papieskie orędzie z tej okazji zachęca do skoncentrowania się w szczególności na przyjęciu, ochronie, promocji i integracji przesiedleńców wewnętrznych.

„Biorąc pod uwagę zdjęcia uchodźców, ostatnio z greckiej wyspy Lesbos lub z basenu Morza Śródziemnego, sytuacja w Europie zdominowała dyskusje o uchodźcach i polityce migracyjnej” – powiedział Pirmin Spiegel, dyrektor zarządzający „Misereor”.

Zaznaczył, że debaty te są niezwykle ważne i pokazują, że nawet silne ekonomicznie społeczeństwa stoją przed wyzwaniami związanymi z ruchami migracyjnymi.

„Większość ludzi uciekających przed konfliktami, prześladowaniami, głodem i konsekwencjami zmian klimatycznych jest przesiedlana we własnych krajach” – powiedział Spiegel.

Zwrócił także uwagę, że w większości przypadków przesiedleńcy wewnętrzni pozostają w dużej mierze niewidoczni dla opinii publicznej.

Przypomniał, że znaczna część pomocy „Misereor” dotyczy migracji i wysiedleń wewnętrznych. Niestety ich sytuacja od lat jest rozpaczliwa i beznadziejna. Zmiany klimatyczne i ekstremalne zjawiska pogodowe w coraz większym stopniu prowadzą do nowych przesiedleń. Na przykład w samych Indiach ponad pięć milionów ludzi zostało, przynajmniej czasowo, pozbawionych domostw z powodu gwałtownych burz i powodzi.

„Wiele już się robi na miejscu, ale szczególnie w przypadku długotrwałych przesiedleń, jakie mają miejsce w Kolumbii, Iraku i Syrii, w Kongo czy w Afganistanie, wsparcie humanitarne i rozwojowe wymaga dużo cierpliwości” – podkreślił Spiegel i dodał: „ludzie potrzebują wsparcia niezależnie od tego, gdzie się znajdują. Podczas pandemii koronawirusa wielu ludzi ma zawężoną perspektywę własnego życia. To nie może kierować ich działaniami”.

Na podstawie: PAP